Na kolejną naszą wyprawę geocachingową wybraliśmy się do Pafos. Były to nasze pierwsze poszukiwania keszy w tym mieście. Bardzo już stęskniliśmy się za naturą, więc postanowiliśmy pospacerować wzdłuż zachodniego wybrzeża Kato Pafos. Wybierając się tutaj, mieliśmy nadzieję na kolejny wspaniały, relaksujący dzień i jak zwykle Pafos nas nie rozczarowało!

Spacer wzdłuż Parku Archeologicznego w Kato Pafos

Słynna starożytna nekropolia „Grobowce Królewskie” (ang. Tombs of The Kings, gr. Tafoi ton Vasileon) jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc w okolicy Pafos i jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Cyprze, które zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO (razem z całym miastem Kato Paphos) już w 1980 roku.

Grobowce Królów (Tombs of the Kings)
Nikozja - ostatnia podzielona stolica na świecie, Zielona Linia z drutami kolczastymi, przejścia graniczne, weneckie mury starego miasta, wąskie uliczki, tradycyjne i stare domy, zabytki, stare kościoły, muzea... wszystko w obrębie Starego Miasta. Ale czy to wszystko co jest warte zobaczenia w Nikozji (południowej)? Czy nie ma nic więcej?

Wybierz się z nami na spacer poza mury Starego Miasta i przekonaj się sam...

Widok na Nikozję z Obserwatorium i Muzeum w Wieży Shacolas


Podróżując autostradą z Limassol w kierunku Larnaki, Nikozji czy też na odcinku Larnaka - Nikozja na pewno zwróciliście uwagę na wielką górę, na której szczycie jest coś wybudowane. Nie zastanawialicie się - co się tam znajduje? Czy to jest jakiś zamek? A może więzienie albo klasztor? Ta zagadka rozbudza wyobraźnię... 

Klasztor Stavrovouni, Pyrgos, Larnaka, Cypr

Wyobraź sobie, że za oknem ptaszki śpiewają, grzeje słoneczko i powiewa ciepły delikatny wiatr... i jak tu usiedzieć w domu, gdy natura wzywa?! Trzeba pójść na spacer gdzieś w zielone tereny, z dala od zgiełku i szumu miasta...
Na naszą kolejną wyprawę geocachingową chcieliśmy się wybrać właśnie w takie miejsce, aby odpocząć od miasta i ludzi. Wybraliśmy więc tereny poza miastem, ale jednocześnie takie, do których wciąż nie tak trudno jest dotrzeć autobusem.

Narodowy Park Leśny Pano Polemidia


Odwiedziliśmy więc Narodowy Park Leśny Polemidia, który jest położony na północ od centrum Limassol. Choć to tylko 6km to jednak park ten znajduje się już na skrajach miasta, w dzielnicy zwanej Pano Polemidia. Obszar tego Parku Leśnego to aż 126,4ha. Znajduje się tu wiele drzew sosnowych, eukaliptusowych, cyprysów, oliwkowych, drzewek świętojańskich (karob), krzewy mastyksowe (Pistacia lentiscus), krzaki czystka (rock rose) różnego rodzaju mech oraz wiele innych roślin. Możemy tutaj podziwiać 150-letni szarańczyn strąkowy (karob) i 250-letni dąb.

Aby dotrzeć na miejsce, musieliśmy najpierw jednym autobusem (nr 13) dojechać do starego szpitala (ok. 40min), żeby stąd wziąć kolejny autobus (nr 4) na kolejne 35min przejażdżki. No, a to w sumie tylko 12km samochodem ;)


Wysiedliśmy zaraz na samym początku Narodowego Parku Leśnego (National Forest Park), pod Departamentem Transportu w Limassol - gdzie odbywają się również egzaminy na prawo jazdy.
Mimo że przeprawa autobusem to sporo czasu i krążenia po mieście i, mimo że przyjechaliśmy tutaj odnaleźć w sumie tylko 4 kesze - to i tak było warto! Liczył się przede wszystkim spacer i natura - w tym wypadku bardzo dzika natura.


Szerokie drogi w parku na których spotkaliśmy wiele biegaczy

Przepiekne, dumnie stojące drzewo


Przygotowując się do tej wyprawy, najbardziej byliśmy podekscytowani, szczególnie jedną skrytką, która wydawała się być zupełnie czymś innym i czymś nowym. Już sam jej opis, wprowadził troszeczkę w taki horrorowaty nastrój - byliśmy zaintrygowani - co to może być...
Została schowana na terenie opuszczonego domu i jego historia, a raczej rzekomej rodziny, która go wcześniej zamieszkiwała, była opisana wierszem.

Stary, opuszczony dom


Niestety nie mogę doszukać się czy to jest tylko wymyślona historia stworzona na potrzeby tej skrzynki, czy faktycznie taka rodzina tu kiedyś zamieszkiwała i powstała taka plotka, czy legenda na ich temat. Podobno rodzina ta z powodu jakichś niewyjaśnionych okoliczności nagle się wyprowadziła w środku nocy, zniknęła i ten dom pozostał w takim stanie... Nikt nic z nim nie robi, nikt nie chce w nim zamieszkać i ludzie uważają, iż jest on nawiedzony.

Tutaj macie okazję zobaczyć jak wygląda w środku. To trochę taki dreszczyk emocji zaglądać do takich starych i opuszczonych budynków. One zawsze trochę intrygują...

Wnętrze opuszczonego budynku

Straszna lalka z wiersza opisującego historię rodziny


Ten mały, piękny niegdyś domek, położony jest w miejscu ze wspaniałym widokiem. Na  przeciwległym wzgórzu można też dostrzec Nowy Szpital - jednak nie wybrałam tego zdjęcia do umieszczenia tutaj. 

Widoki z terenu opuzczonej chatki


Zanim poszliśmy odnaleźć tę skrzynkę, najpierw szybciutko poszukaliśmy innej umieszczonej bliżej naszego przystanku, z prawej strony części parkowej. Zaraz potem przeszliśmy na drugą stronę w obszary bardziej dzikie. Szliśmy obok kościoła, remizy strażackiej i skierowaliśmy się bezpośrednio w kierunku skrzynki, która najbardziej nas intrygowała. Po drodze spotkaliśmy kilkoro biegaczy. Niektórych widzieliśmy wielokrotnie, ponieważ robili sobie tutaj kółeczka... Musi to być wspaniałe miejsce dla uprawiania wszelkich sportów - czyste, świeże powietrze, piękna natura...


Drogo prowadź nas...

Przygotowując się do napisania tego postu, jak zawsze szukałam więcej informacji o tym miejscu i dowiedziałam się, że w sumie ominęliśmy tę część, która jest najbardziej przystosowana dla odwiedzających. Ta część parku znajdowała się bliżej kościoła Panayia Glikiotissa. Jest ona bardzo dobrze zorganizowana. Znajduje się tam plac zabaw, strefa piknikowa z drewnianymi stołami i kawiarenka. Okrągła ścieżka spacerowa, droga rowerowa, ścieżka sportowa, amfiteatr oraz nawet Muzeum Historii Naturalnej.
Niestety nie mam zdjęć z tego terenu, więc jeśli chcielibyście to wszystko już teraz zobaczyć, to skorzystajcie z tej stronki - ładnie pokazana jest ta część parku na zdjęciach. Mam nadzieję jeszcze kiedyś tutaj wrócić i spojrzeć na to wszystko swoim własnym okiem.


Dzisiaj za to pokazuję Tobie tę część, która jednak dla nas jest ciekawsza, bo bardzo lubimy dzikie tereny, mało uczęszczane, niezniszczone, czy niezanieczyszczone dotykiem człowieka. Spacerując po tych terenach, bardzo mnie dziwiło, że ten kawałek lasu jest tak rzadko uczęszczany i nie jest jakoś lepiej przystosowany do odwiedzin.


Strome podejście czy zejście w najdzikszej części

Kamienna ławeczka przy ścieżce w bardziej zarośniętej częsci parku


Gdzieniegdzie ścieżka była zarośnięta krzakami, momentami nie wiadomo było czy będzie możliwość przejścia i po drodze również mijaliśmy coś, co na pierwszy rzut oka było jakby wysypiskiem śmieci. Była to jednak pozostałość po starym basenie wraz z jego nielicznymi już kafelkami. Ehhh... Tu na pewno przydałoby się coś z tym zrobić, aby ta część parku od samego wstępu nie odstraszała.


Wokół można zaobserwować przepiękną i bardzo rożnorodną roślinność. Ciekawi tego, co dalej kryją te dzikie tereny i niesamowite krajobrazy rozprzestrzeniające się wokół - szliśmy w kierunku następnej skrytki.
Jest to wspaniałe miejsce na spacery podczas letnich upałów. Można uciec tu od żaru słońca i schować się w cieniu drzew.


Podziwiając przepiękne widoki dzikich krajobrazów w kierunku Centrum Sportowego


Niektórzy mogą powiedzieć, że te tereny to nic takiego - szczególnie ci, którzy mieszkają na przykład w Polsce i mają pod dostatkiem różne parki i lasy. Natomiast tutaj w Limassol gdzie tych lasów brakuje i jest mało parków już udanie się w taki teren jest wielkim - wow. Masz tutaj kawałek lasu z dziką naturą, z daleka od cywilizacji i możesz poczuć zapach kwiatów, drzew czy wsłuchać się w śpiew ptaków...


Szliśmy w kierunku Centrum sportowego Spyros Kyprianou (Spyros Kyprianou Athletic Center), aby odnaleźć skrzynkę, która była nazwana "Jaskinią krasnala" ("Dwarfs cave"). Jak się łatwo domyśleć po jej nazwie była ona schowana w jaskiniach, które można znaleźć w tej części parku. Znalezienie jej było bardzo proste i tylko mały dreszczyk emocji dostarczył fakt, iż gdzieś tutaj mogły się chować węże...

Dzikie rośliny osiągające wysokości człowieka czy wyższe...
Wciąż nie mam pewności która to roślina porównując,
więc nie podaję nazwy aby nie zmylić. 


Bardzo nas zrelaksował ten spacer na łonie natury. Nie było tu słychać "nic" - cisza i spokój, tylko szum wiatru i śpiew ptaków... Spacerowaliśmy górkami i dolinami... W oddali na wzgórzach widać było kolejne punkty widokowe, z których muszą być one jeszcze wspanialsze...


Na rozdrożu ścieżek...
Z lewej u góry widać strażnicę a trochę niżej jest punk widokowy.

Widok na pobliskie domy. Mieszkańcy mają zaraz pod nosem wspaniałe miejsce na spacery...


Można było ten spacer tutaj baaardzo wydłużyć... Wciąż jeszcze jednak to były początki moich wyjść z domu więc nie chcieliśmy przesadzić. Takie chodzenie po górkach, pagórkach i miejscami krzakach nieźle mnie zmęczyło... Pamiętam z jaką wielką przyjemnością, usiedliśmy w jednym z punktów widokowych.


Nasz punkt widokowy...

Zrobiliśmy sobie przy okazji przerwę na coś do zjedzenia i w promieniach już obniżającego się słońca (a później zachodzącego) odpoczywaliśmy i podziwialiśmy piękno otaczającej nas natury. To był naprawdę uspokajający moment... Całą moją uwagę przyciągnęły beztrosko latające po niebie ptaszki.

Storczykowiec chiński (Bauhinia variegata L.) inaczej zwana też - Drzewem stóp wielbłąda

Przepiekne pięciopłatkowe różowe kwiaty.

Mała minisesja z geocachingowymi TB w trakcie naszego relaksu w punkcie widokowym


Niestety wkrótce nasz spokój zakłócił dźwięk motoru dobiegający z pobliskiej szkoły jazdy - ktoś wyraźnie się uczył startować silnik. Zaraz obok tego punktu widokowego gdzie przysiedliśmy, znajdowało się ogrodzone boisko, na którym można pograć w piłkę i widać, że na pewno jest ono bardzo często wykorzystywane.


Murek widziany w drodze powrotnej


Na pewno jeszcze nieraz wrócimy do tego parku na kolejne spokojne spacery... tym razem już innymi ścieżkami. Koniecznie chcę zobaczyć widoki z tych altanek położonych wyżej.





Źródła:
https://allaboutlimassol.com/en/ethniko-parko-lemesou-polemidia

Minęło już 8 lat, odkąd to po raz pierwszy pojechałam na wspinaczkę skałkową. Od tamtej pory nie wspinałam się zbyt wiele razy (tylko 12 razy byłam na takich spotkaniach wspinaczkowych), nie jestem doświadczonym wspinaczem, ale uwielbiam wspinaczkę i zostawiła ona w moim sercu ogromny ślad. Kiedy znajdowałam się na ściance, za każdym razem czułam się, jakbym wracała do domu. Smutek mnie jednak ogarnia, jak pomyślę, że nie wiadomo czy jeszcze kiedyś będę mogła wrócić na ściankę i ostatnie lata trochę wyparłam ze swojej pamięci te wszystkie wspomnienia. Na ostatniej imprezie spotkałam jednak koleżankę, którą poznałam w czasie mojego pierwszego spotkania wspinaczkowego (w sumie tylko przy takich okazjach miałyśmy okazję się spotykać) i chyba to obudziło we mnie chęć podzielenia się z Wami tymi wspomnieniami.

Doświadczony wspinanacz na Gerakopetrze, maj 2015

To jest coś niesamowitego, że przez tyle czasu mieszkam w Limassol i nawet nie wiedziałam, że taka kapliczka w jaskini tutaj istnieje. To było prawdopodobnie w czasie kiedy poznawałam bliżej Amathus (czy Amatus) i jego historię, kiedy ktoś przy okazji rozmowy powiedział mi, że na górze po prawej stronie od Amathus znajduje się kapliczka Świętej Barbary. Próbowałam ją znaleźć kilka razy i wjeżdżałam skuterem na samą górę, ale niestety nie udało mi się jej odnaleźć. Dopiero w 2017 roku dzięki geocachingowi w końcu trafiłam w odpowiednie miejsce.

Kapliczka Świętej Barbary w jaskini

Po przeprowadzce na wybrzeże bardzo nam brakowało gór i tego klimatu tradycyjnych wiosek. Wsiedliśmy więc w samochód i pojechaliśmy przed siebie drogą w kierunku Troodos. Jako że było już późno i wkrótce dzień miał dobiegać końca, wiedzieliśmy, że nie będziemy mieli wiele czasu na długie zwiedzanie. Postanowiliśmy poodkrywać jakieś wioski znajdujące się bliżej Limassol.

W drodze do...




Kierunek Limnatis


Początkowo zaraz za mostem przez rzekę Limnatis skręciliśmy w prawą stronę. Zaciekawiły mnie wazy i figurki widoczne z drogi, więc trzeba było sprawdzić dokąd wiedzie ta droga i może coś ciekawego tam znajdziemy... Niestety jednak droga okazała się w bardzo złym stanie, częściowo była w trakcie remontu. Zdążyli już położyć początek asfaltu (2009 rok) ale zostało jeszcze sporo do wykończenia. Zdecydowaliśmy sprawdzić jaki stan drogi będzie dalej i czy uda się nam gdzieś dojechać. Jechaliśmy w kierunku wioski Limnatis.
Jak się później dowiedziałam, odbywają się w niej co roku Festiwale Kwitnących Drzew Migdałowych (The Festival Of The Blossoming Almond Tree). Wioska ta jest otoczona największą ilością drzew migdałowych na całym Cyprze. W trakcie kwitnienia tych drzewek krajobrazy z tą wioską są po prostu bajkowe...

Zrezygnowaliśmy z dalszej wycieczki po tym, jak zobaczyliśmy jak nisko jest położona wioska i trzeba by było do niej zjechać tymi słabymi jeszcze drogami. Zawróciliśmy samochód i wróciliśmy do głównej drogi. 
Koniecznie muszę tam wrócić i najlepiej też ją odwiedzić właśnie w trakcie takiego festiwalu.



W drodze do Lofou


Skierowaliśmy się ponownie na drogę w kierunku Troodos i zaraz po ominięciu Alassy zdecydowaliśmy się na skręt w lewo w kierunku wioski Lofou. Droga wiodła nas bardzo krętą szosą pomiędzy wzgórzami.
Była ona dość wąska na niektórych odcinkach i jak napotkaliśmy na samochód nadjeżdżający z naprzeciwka. Trzeba było zwolnić i jeden z nas przepuszczał drugi pojazd. Większość drogi z jednej strony to tylko ściana skał a po drugiej przepaść (przynajmniej tak zapamiętałam)... Jechaliśmy przed siebie tą wąska, krętą drogą w nieznane... 
[Podczas drogi powrotnej w totalnej ciemności wrażenia były jeszcze większe ;) ] 




Wioska Lofou


W końcu dotarliśmy do jakichś murów, do jakiejś wioski... Naszym oczom pokazał się ciekawy murek a zaraz po nim zagęszczone budynki - dotarliśmy do jakiejś wioski - to było Lofou.

Zaparkowaliśmy samochód tuż przed traktorem pozostawionym przy drodze i się zastanawiamy - jedziemy dalej czy idziemy się przejść? Ciemno i cicho... ale wioska przyciąga tajemniczością. Może przejdziemy się i zobaczymy co to za miejsce...


Nazwa wioski


Wioska Lofou jest przepiękną wioską ukrytą w górach. Położona jest na wzgórzu na wysokości 780m npm pomiędzy górami. Jej nazwa  - Lofou - wywodzi się od greckiego słowa “lofos” - wzgórza, i tak brzmiała oryginalna nazwa tej wioski – Lofos.
Lokalni zaś twierdzą, że wioska się nazywała "Eptalophos (czyt. eftalofos), czyli “siedem wzgórz” (wg kiprinform). Czyż nie brzmi to bajkowo?!



Neoklasyczna szkoła podstawowa i pomniki lokalnych bohaterów


Nasz samochód był zaparkowany bardzo blisko dużego budynku z placem, który jak się później okazało, jest szkołą podstawową wybudowaną w stylu neoklasycznym w 1917 roku.

Neoklasyczna szkoła w Lofou

Na dziedzińcu szkoły dostrzegamy również dwa posągi postawione w celu upamiętnienia lokalnych bohaterów.

Jeden z nich to Ioannus Stavrinos (1804- 1887). Był on jednym z cypryjskich bojowników, którzy wzięli udział w rewolucji 1821 roku na Peloponezie. Po 1825 roku zaciągnął się do armii greckiej i wziął udział we wszystkich bitwach w Atenach w latach 1826-27. Do końca swojego życia pozostał w Atenach i tam został pochowany.

Pomnik Ioannusa Stavrinos


Drugi posąg z nich to sierżant Elias Kannaouros (1954 - 1974). Zmarł on w bitwie podczas inwazji tureckiej, jednak aż 2000 roku był uważany za zaginionego. Jego szczątki zostały rozpoznane dzięki badaniom DNA. Został on pochowany na Cmentarzu Wojskowym w wiosce Lakatemia.

Posąg Eliasa Kannaouros


Lofou późnym wieczorem


Weszliśmy w labirynt wąskich brukowanych uliczek i zaczęliśmy nimi po cichu spacerować w tych ciemnościach (co prawda dopiero 17 godzina ale zimą - koniec stycznia - o tej porze było już naprawdę ciemno). 

Niesamowita cisza ani jednego człowieka na zewnątrz, ani jednej żywej duszy... z domów też nie dochodziły żadne dźwięki. Wydawałoby się, że jeżeli mieszkańcy nie poruszają się już po ulicach albo nie siedzą gdzieś na werandach to chociaż z domów będą gdzieś docierały dźwięki TV czy rozmów rodzinnych, albo jakaś muzyka... a tu nic cisza... Jakby cała wioska została zamrożona w czasie albo jakby nagle została opuszczona.
Światła latarni jednak dały nam znać, że w tej wiosce są ludzie, żyją tu i mieszkają...
Momentami miało się wrażenie, że wylądowaliśmy może na planie jakiegoś horroru czy thrillera i nie wiadomo co zaraz wyskoczy zza rogu :P
Wioska wywarła na mnie niesamowite wrażenie i głęboko zapadła w mojej pamięci.

Lofou w nocy zimą, styczeń 2009

Alejki Lofou nocą

Cicho wszędzie, głucho wszędzie...

Urokliwe wąskie brukowane uliczki, domy ze starej cegły, z wapiennymi ścianami, drewnianymi balkonami, dachem z czerwonej cegły, drzwiami w starym stylu i okiennicami wprowadzają niesamowity klimat tego miejsca.


Brukowane uliczki Lofou, listopad 2011

Spacer uliczkami Lofou

Odrestaurowane domy z drewnianymi drzwiami, okiennicami i balkonami

Murek domu w pobliżu szkoły

Jak się później dowiedziałam - Lofou jest tradycyjną cypryjską wioską, w której żyje od 50-100 mieszkańców (w zależności od źródła, na jakie trafiłam). W wikipedii podają, że w 2001 roku żyło w niej tylko 10 mieszkańców... wow.
Potrzebne było coś, co przywróci ją do życia i co sprawiło, że dzisiaj jest ona taką perełką.

Dzięki zabiegom agroturystycznym i przeprowadzeniu rekonstrukcji wioski (według określonych wytycznych) w okresie sezonu w wiosce przybywa nawet 3tyś osób dziennie.
Odbywają się tu różne festiwale uliczne i przyciągające turystów atrakcje.



Festiwale odbywające się w wiosce Lofou


Najbardziej znanym wydarzeniem odbywającym się w Lofu jest Festiwal Palouze (Grape Fest) organizowany na koniec września (przedostatnia niedziela), upamiętniający bohatera Lofou "Ioannisa Stavrianosa" i celebrujący koniec plonów. Nazwa tego wydarzenia – Palouzes - pochodzi od deseru wykonanego z moszczu winogron gotowanego z mąką.
W trakcie tego festiwalu (odbywającego się na dziedzińcu szkoły podstawowej) można obserwować lokalnych mieszkańców wyrabiających tradycyjne przysmaki z soku winogron i je próbować (np. soutzoukos).
Możemy obserwować również lokalnych rzemieślników ludowych (snycerzy i garncarzy) przy pracy. Towarzyszą temu wszystkiemu folklorystyczne występy z tradycyjną muzyką i testowaniem wina.

Podczas zorganizowanych wydarzeń i koncertów z okazji Objawienia Najświętszej Marii Panny w sierpniu Lofou odwiedza ponad 10tyś osób w przeciągu 4 dni.

Kolejnym bardzo popularnym festiwalem jest 25 marca - święto Marii Panny - kiedy to można oglądać spektakle teatralne i jarmarki religijne. Podobnie przebiega świętowanie 17 i 20 lipca.



Położenie Lofou


Lofou jest położone bardzo blisko Limassol, bo tylko 26km na północny-zachód od niego więc nie ma problemu, aby ktoś np. tutaj miał bazę noclegową a na plażę przyjechał się poopalać do Limassol.

Można tu wynająć pokój czy tradycyjny cypryjski dom i odpocząć od skwaru słońca i pooddychać świeżym powietrzem. Poznać tradycyjne wiejskie życie, a nawet nauczyć się od tutejszych mieszkańców wyrabiania wielu tradycyjnych przysmaków - pieczenia chleba, wyrobu halloumi, przygotowania mussaki czy tradycyjnego kleftiko.

Zaułek jednej z alejek

Widoki o poranku muszą być tutaj wprost przepiękne! Oglądając zdjęcia znalezione w internecie - potwierdziło się moje przypuszczenie. Wioska otoczona sadami, winnicami i polami porośniętymi dzikim koprem zachwyca swoim malowniczym krajobrazem.

Kiedyś i ja zamierzam przyjechać sobie tutaj na weekend i zażyć tego wiejskiego życia.


Brukowana wąska uliczka


Górskie krajobrazy w drodze z Troodos do Lofou


Przy okazji wakacji mojego taty z kuzynem i jego rodziną oczywiście musiałam podzielić się z nimi klimatem tej niesamowitej wioski więc przyjechaliśmy do Lofou. Tym razem była to końcówka listopada.

Wcześniej już byliśmy razem w kanionie Avakas - Avakas Gorge - przepiękny kanion
Jechaliśmy tutaj po drodze z gór Troodos po wcześniejszym spacerku naturalnym szlakiem w górach. W drodze podziwialiśmy zachwycające krajobrazy, niejednokrotnie się zatrzymując aby je sfotografować. Widoki raczyły nas niesamowitym kontrastem do tego, co do tej pory moja rodzinka mogła zobaczyć na wybrzeżu czy w innych częściach gór, do których zabrałam ich wcześniej. 
Nie mogli wyjść spod wrażenia tej różnorodności...


Piękne krajobrazy w górach Troodos - widok na wioskę Kato Amiantos, listopad 2011

Zupełny kontrast z krajobrazami na wybrzeżu

Ciekawe formy terenu

Spirala dróg w Pano Amiantos

Widok na Kato Amiantos

Jesień w górach Troodos

Pozostałości po spalonych sosnach w jesiennej szacie

Coraz bliżej Lofou...



Malownicze krajobrazy aż proszą się o sfotografowanie


Spacer po Lofou w listopadzie


Kiedy dotarliśmy do Lofou nie było jeszcze zbyt późno i spotkaliśmy nawet kilka osób poruszających się po wiosce. Nasz spacer rozpoczęliśmy od górnej części wioski i musieliśmy zejść kamiennymi schodami, aby dotrzeć pod sam kościół.

Z tarasu górnej części rozpościerał się wspaniały widok na niżej położona wioskę. Widok ten zachwycił i urzekł wszystkich.

Fragment panoramy Lofou z tarasu przed zejściem na dół

Tradycyjna architektura Lofou

Interesujące ruiny...


Kościół Panagia Chrysolofitissa


został poświęcony Zwiastowaniu Najświętszej Maryji Panny Dziewicy. Jest on wybudowany na małym wzgórzu z widokiem na całą wioskę w zachodniej części Lofou. Budowa kościoła rozpoczęła się w 1854 roku, zakończona jednak została w 1872.
W kościele znajdują się bardzo stare ikony Matki Boskiej z 11, 16 i kilka obrazów z 19 wieku.
Nie sposób go nie zauważyć będąc w Lofou. Kościół ten jest sercem wioski...

Kościół Panagia Chrysolofitissa, lipiec 2013




Gdzie zjeść czy napić się kawy w Lofou?


Szkoda, że o tej porze roku nie znaleźliśmy tutaj żadnego miejsca, gdzie by można usiąść i coś zjeść albo napić się kawy. W sezonie są tutaj działające tawerny (Lofou Tavern & Agrovino, Taverna Kamares), w których można skosztować regionalnych potraw. Jednak aby dostać się do najbardziej znanej tradycyjnej tawerny Lofou trzeba pamiętać, aby wcześniej zadzwonić i zarezerwować stolik, bo bardzo szybko się wypełnia. Szczególnie w niedziele, kiedy całe rodziny Cypryjczyków przyjeżdżają na tradycyjne kolacje.

"Lofou" Taverna


Stare drzwi i okna


Uwielbiam fotografować stare drzwi i okiennice, więc oczywiście zawsze przyciągają one moją uwagę. 







Kuzyn był zafascynowany przede wszystkim tymi, na których widniał napis “Nirvana” - “Nawet tutaj wieść o niej dotarła” ;) . Więc oczywiście drzwi te zasłużyły na małą mini sesje:





Troszkę historii Lofou


Historia tej wioski sięga co najmniej epoki brązu, na co wskazują znaleziska archeologiczne odkryte przy obu wejściach do miasta. Prawdopodobnie została więc założona pod koniec 7 wieku naszej ery.

Natomiast bardziej pewną opinią jest to, że na pewno te tereny były zamieszkiwane przed 12 wiekiem naszej ery przed okupacją Franków, kiedy to Arabowie najeżdżali na Cypr i go podbijali. W tamtych czasach ludność uciekała z wybrzeży w głąb wyspy w poszukiwaniu schronienia i nowych terenów do życia. Miejsce, w którym znajduje się Lofou dzięki swojemu położeniu wśród gór dawało ludziom poczucie bezpieczeństwa.

Pierwsze zapiski na temat Lofou znaleziono z datą 1392 r. Zgodnie z tymi dokumentami Leontiosa Machairas nimi król Cypru Jacob i oddał Lofou razem z kilkoma innymi wioskami swojemu bratu Janot-de-Lusignian – który był lordem Bejrutu.

W Weneckim manuskrypcie z 15 wieku Lofou było zapisane jako majątek króla Cypru i wtedy już nazywała się Loffou.
Około 1770 mieszkańcy z Lofu zaczęli się przeprowadzać do wioski Ipsonas (Ypsonas).
W latach 1946 – 1986 wioska została opuszczona przez swoich mieszkańców. Dzięki czemu jej tradycyjna architektura nie została drastycznie zmieniona. Większość mieszkańców Lofou przeniosło się do Ipsonas.
W okresie panowania brytyjskiego (1925 - 1960) zostały tu sadzone winorośla i wioska została przekształcona w ogromną winnicę. Suchy klimat i unikalna genealogia sprzyjają uprawie winogron i w tych okolicach znajdziemy przede wszystkim odmiany Xynisterii i Mavro.  
W 1987 zostało założone Stowarzyszenia Lofou, dzięki któremu zostało zapoczątkowane przywracanie wioski do jej świetności.

Winogrona w Lofou


Muzeum folklorystyczne


Jeżeli interesuje Was bardziej jak w przeszłości ludzie żyli w Lofou to koniecznie powinniście zajrzeć do Muzeum folklorystycznego (Folk Art Museum). Znajduje się on w starym, tradycyjnym domu zachowanym i udekorowanym w duchu przeszłości.

W wiosce możemy odwiedzić również muzeum z zabytkowym, kamieniem młyńskim oraz prasą do oliwek. Muzeum znajduje się na północny-zachód od kościoła i obejmuje 2 pomieszczenia. Jedno to pomieszczenie, w którym oliwki były przechowywane a w drugim stoi kamień młyński, prasa i wiele narzędzi służących do zbioru oliwek i wyrobu oliwy.



Szlak pieszy w Lofou


Odwiedzając wioskę warto również wybrać się na spacer szlakiem pieszym "Η Βρύση" (ok 1,5km) prowadzącym do starego ujęcia wody "The Faucet of Elitzi", wybudowanego w 1842 roku. Jest to tak naprawdę zbiornik wodny (nie rozumiem, dlaczego z greckiego tłumaczą to jako "kran" - "faucet"). Mieszkańcy wioski przychodzili tutaj po wodę aż do roku 1953, kiedy to Brytyjczycy wybudowali w wiosce kilka kranów do poboru wody.

Szlak pieszy prowadzący do tego zbiornika znajduje się na północ od wioski Lofou w kierunku wsi Sylikou. Prowadzi on wzdłuż małego strumienia. Po drodze możemy zaobserwować bogatą florę i faunę Cypru. Rośnie tutaj przede wszystkim wiele dębów, wysokich krzewów i ogromna liczba dzikich ziół. Wiele z nich jest zbierane przez miejscowego zielarza Georga Ellinas i sprzedawane w małym wiejskim sklepiku "Xenis o Poyiatzis" (Xenis the Painter), którego właścicielam jest Xenios Economou.


Prawdopodobnie są to śliwki (Prunus domestica), lipiec 2013

Podczas krótkiej wycieczki z koleżanką zajrzałyśmy tutaj również w lipcu i rosły nawet słoneczniki.

Słoneczniki kwitnące latem w Lofou, lipiec 2013



Inne miejsca warte zobaczenia w Lofou


Dodatkowo w obrębie wioski znajduje się Jaskinia Agioi Pateres i Jaskinia Chatziroussos (Hatjiroussos) oraz kilka małych kapliczek - Agios Georgios, Profetes Elias, Agia Marina i The Holy Fathers.




Wrócę tu na pewno nie raz. A jak już będziemy mieli samochód to przyjedziemy tutaj na meze z degustacją miejscowego wina. Kto wie, może też zostaniemy tutaj na noc...

Myślę, że przepięknie tutaj musi wyglądać wiosną, kiedy to kwitną drzewka migdałowe i wiele kwiatów i ziół dziko rosnących w okolicy.

Lofou późnym wieczorem zimą (przed 17), styczeń 2009 


Czy ta wioska nie zachęca do odwiedzin i spędzenia trochę leniwego czasu tutaj? Pospacerowania tymi starymi, wąskimi alejkami i poczucia się jak w zupełnie innych czasach? Może jak w jakiejś bajce?

Ponieważ wiele wspaniałych zdjęć z tej wioski straciłam a te które mam nie oddają prawdziwego piękna tej wioski, nie pozostaje Tobie nic innego, jak ją odwiedzić i na swoje oczy się przekonać jak tu jest pięknie!



Źródła


https://www.lofouvillage.com/history.html
https://www.oinoessa.com/lofou/
https://en.wikipedia.org/wiki/Lofou
https://allaboutlimassol.com/en/lofou
https://mycyprusinsider.com/the-great-outdoors/reliving-the-past-in-lofou/
https://www.kiprinform.com/en/villages_of_cyprus/lofou-village/




Mój Instagram